Piękno rodzi się w sercu, odbija w oczach i żyje w uczynkach.

Gru 07

...

Czytaj więcej

Nie rzucaj mi kłód pod nogi, bo nie wiadomo, czy nie potknę się, gdy będę biegł, aby ratować Ci życie.

Gru 05

...

Czytaj więcej

Mleko – tak czy nie?

Gru 05

Mleko odzwierzęce, temat, który budzi ogromne kontrowersje. Zdania dotyczące spożywania przez człowieka mleka pochodzenia zwierzęcego są podzielone. Pić albo nie pić. A może pić, ale nie za dużo? Przeczytajcie kilka słów o mleku i świadomie dokonajcie wyboru. Z racji tego, że to mleko krowie jest najczęściej spożywanym mlekiem odzwierzęcym, to właśnie ono będzie tematem tego artykułu. Nie ma na świecie innego ssaka, prócz człowieka, który w dorosłym życiu pije mleko. Co więcej, tylko człowiek pije mleko innego ssaka. Warto podkreślać to, że mimo ogromnych starań wielu badaczy, nie powstała lepsza substancja, która byłaby lepsza (bardziej wartościowa) od mleka matki. Mleko matki jest dla jej dziecka składnikiem podstawowym, zawiera wszystkie niezbędne składniki do prawidłowego rozwoju młodego organizmu. Zawiera również niezbędne przeciwciała. Ale tak działa mleko tylko w pierwszym stadium rozwoju dziecka. Potem niezbędna staje się już stała forma pokarmu. Jeśli chodzi o picie mleka przez kota, to (podobno) człowiek go tego nauczył. No cóż… Jeśli tak faktycznie było, to nie pierwszy raz człowiek na siłę próbuje nagiąć naturę pod swoje „widzimisię” (geneza powstania choroby wściekłych krów). Wejdźmy do środka mleka, co dostarczamy naszemu organizmowi? Kazeinę – białko, które cielakowi potrzebne jest do wytworzenia kopyt i rogów. Ale warte podkreślenia jest to, że nawet cielak pije mleko tylko do 6 miesiąca życia. Nasz układ pokarmowy nie jest odpowiednio przystosowane do rozkładu kazeiny i spożywając mleko mamy nie lada problem. Dlaczego? Ponieważ mleko krowie ścina się podczas trawienia, tworzy coś w rodzaju twarogu i oblepia inne składniki odżywcze (z poprzedniego posiłku). Taki schemat może powodować ciężkie zaburzenia pracy jelit, a na dłuższą metę – upośledzenie układu pokarmowego. Może, ale nie musi. Okazuje się bowiem, że to co z jednej strony może negatywnie wpływać na funkcjonowanie naszego organizmu (zaleganie pokarmu i gnicie), w przypadku kazeiny może mieć pozytywny skutek. Dzieje się tak dlatego, że kazeina poprzez zlepianie się, trawiona jest dłużej w naszym żołądku, przez co spowalnia tempo wchłaniania aminokwasów przez jelito. Oznacza to, że kazeina jest idealnym źródłem białka na noc. Nie można podważyć również faktu, że mleko krowie to bardzo cenne źródło wapnia – substancji niezbędnej do wzrostu kości. Okazuje się jednak, że podobna wartość wapnia znajduje się w innych produktach, które powinniśmy jeść – warzywa (marchew, pietruszka), orzechy, rośliny strączkowe. Patrząc przez...

Czytaj więcej

Otyłość – choroba XXI wieku

Gru 04

Otyłość w Polsce nie jest problemem jednostki. To choroba, która dotyka coraz większą liczbę osób, często tych najmłodszych. Warto zwrócić uwagę, że kłopot nie ma wymiaru tylko i wyłącznie fizjologicznego (uwarunkowań danej osoby), ale znajduje swoje źródła również w czynnikach psychologicznych i społecznych. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn jest wiele. Ale jeśli sięgniemy pamięcią do czasów naszych dziadków – pradziadków, to pojawiają się pierwsze wnioski. Bardzo ciekawe zresztą. Biorąc pod uwagę naszą tradycję żywieniową, to najbliżej nam do plebsu, czyli najniższych sfer społecznych. Doświadczani przez ogrom wojen, bitew i powstań, Polacy żyli często w ubóstwie. Brak pożywienia był czymś powszechnym. Jeśli nawet ktoś dysponował gospodarstwem, z którego pochodziły dobra żywnościowe, to w okresie militarnych porachunków, większość domostw była grabiona przez wroga albo zasilała partyzanckie formy bojowe. I właśnie z obawy przed kradzieżą, żywność konsumowano dość nieregularnie i w nadmiernych ilościach. Wszystko po to, żeby się najeść – kalorycznie (tzw. tłusto), smacznie i szybko. Efekty są zauważalne po dziś dzień. Chowanie, bo się jeszcze kiedyś przyda, „chomikowanie” i odkładanie na „czarna godzinę”. Zweryfikujcie swoje lodówki w okresach świątecznych, aż się wylewa… Brzmi znajomo, prawda? Ale wojna się skończyła, a my nadal źle się żywimy. Dlaczego? Wojna się skończyła, a luksusowe dobra pozostały, ale w innej formie. Zauważmy, że jeszcze nie tak dawno, bo nasi dziadkowie dobrze pamiętają te sytuacje, czekolada była czymś niespotykanym. Czymś co robiło wrażenie, taki odpowiednik telefonu komórkowego 10 lat temu. Podobnie mięso. Mięso było dawniej równie rzadko spotykane. A dziś? Do wyboru, do koloru. Tradycję wynosi się z domu, a te latami przechodzą z ojca na syna. I tak żyjemy w tym błędnym kole. Niestety, po wojnie napotkaliśmy na kolejny problem społeczny, który paradoksalnie wynika z tego, że „zachciało nam się lepiej żyć”. Producenci żywności walczą o klienta, często redukując ceny do absurdalnie niskich. Jak to jest możliwe, żeby sprzedawać dobra poniżej kosztów produkcji? Promowanie marki? To można byłoby zrozumieć, ale tak na dłuższą metę, to jest niemożliwe. Dlatego mamy to, co mamy – niskie ceny i słabą jakość pożywienia. Wszystko po to, aby pożywienie było dostępne dla wszystkich, a pieniędzy starczyło do następnego miesiąca. A co z naszym trybem życia? Z niedożywionego, doświadczonego wojnami chudego człowieka, doszliśmy do otyłości – choroby naszych czasów. Tą paradoksalną...

Czytaj więcej

Co z tymi proteinami?

Gru 03

Rola białka w diecie każdego człowieka jest nie do podważenia. Dla osób, które aktywnie spędzają swój czas, białko, czyli proteiny, stanowią niezbędne źródło poprawnego funkcjonowania organizmu. Zbyt mała ilość protein w diecie może okazać się fatalna w skutkach, ale czy wiesz, że zbyt duża ich ilość jest równie niebezpieczna? Białka spełniają w organizmie człowieka bardzo istotne funkcje: tworzą komórki, warunkują ich prawidłowy przyrost i rozwój, biorą udział w procesach biochemicznych – tworzenie hormonów: insuliny, hormon wzrostu zaopatrują ciało w tlen, są składnikami krwi i wielu płynów ustrojowych odpowiadają za prawidłowa regenerację organizmu Dla ogromnej liczby osób białko kojarzone jest z poprawnym funkcjonowaniem mięśni, ich skurczy i rozkurczy. Niektórzy mają wręcz manię jedzenia bardzo dużych ilości protein, zwłaszcza mięsa. Czym to może grozić napiszę za chwilę. Najpierw zapoznajmy się z podziałem białek oraz ich budową. Proteiny można podzielić ze względu na pochodzenia na: pochodzenia zwierzęcego pochodzenia roślinnego Te, w obu powyższych przypadkach składają się z aminokwasów. Aminokwasy znane są nauce w liczbie 20. Mniej niż połowa z nich (8), to aminokwasy zwane egzogennymi, czyli takie, które nie mogą być wytwarzane przez organizm ludzki i trzeba dostarczyć ich wraz z pokarmem. Jaja, nabiał, mięso oraz ryby, czyli białka pochodzenia zwierzęcego zawierają wszystkie egzogenne aminokwasy, a białka pochodzenia roślinnego (orzechy, produkty strączkowe, zboża) już nie. Czy wegetarianie są w takim razie na straconej pozycji, bo nie jedzą protein, które zawierają wszystkie niezbędne aminokwasy? No właśnie nie. Białka roślinne są uboższe (soja jest wyjątkiem) w choćby jeden lub kilka niezbędnych aminokwasów, dlatego ważne jest, aby w poprawny sposób komponować posiłki, które zapewnią „dopływ” wszystkich aminokwasów. Co dzieję się, gdy białka jest w diecie za mało? Lekarze, dietetycy oraz trenerzy żywienia rzadko znajdują wspólny mianownik w kwestii dziennego zapotrzebowania na białko w diecie człowieka. Spotkałem się z podażą białka na poziomie 0,6g/kg masy ciała, widziałem też 1,5g/kg, a na forach krążą też ludzie z sekty Dukana, gdzie podaż białka jest na poziomie (grubo) ponad 3g/kg masy ciała. Skąd takie rozbieżności? Przyczyn może być kilka – choroby i dolegliwości, uwarunkowania indywidualne – wiek, tryb życia i ludzka głupota. W niektórych przypadkach, metabolizm przyspiesza i zapotrzebowanie na białka jest większe (na przykład okres ciąży). Podobna sytuacja występuje u sportowców, u których podaż białka jest dużo wyższa...

Czytaj więcej