Edyta -20kg

Lut 26

Rozpoczęliśmy tę przemianę 31.08.2015, a skończyliśmy oficjalnie 16.02.2016.

Patrzę na pierwszą wiadomość od Edyty:

„bardzo zaintrygowała mnie przemiana Pana mamy. Chciałam się zapytać od czego powinnam zacząć”.

Rozpoczęliśmy od tego, że ja żadnym Panem nie jestem i nie będę!

Wiem, że mój profil śledzą trenerzy, instruktorzy, dietetycy oraz osoby, które żyją w świecie szeroko pojętego „zdrowego trybu życia”. Napisze wprost. Jeśli komukolwiek przyśniła się współpraca w kontekście poprowadzenia swojego podopiecznego, taka z prawdziwego zdarzenia, to ja takiej doświadczyłem. Wszystko dopięte na ostatni guzik, naprawdę – 100% zaangażowania = 100% efektów

Zawsze powtarzam, że redukcja tkanki tłuszczowej, podobnie jak budowanie masy mięśniowej – dobrej jakościowo, to proces, nic nie dzieje się z dnia na dzień.
A jeśli to prawda, to trzeba być konsekwentnym i cierpliwym. Wtedy sukces jest na wyciągnięcie ręki. No i dobrze jest mieć kogoś, kto obiektywnie powie Ci, jak jest…

Bez nazwy (2)

Żywienie:
Zastosowaliśmy 2 protokoły żywieniowe – z włączeniem węglowodanów w pierwszej fazie dnia, a potem z ich wyłączeniem. Okazało się, że zarówno przy pierwszym jak i przy drugim – efekty były bardzo zadowalające. Teraz wychodzimy z redukcji metodą Reverse diet. Także zastosowaliśmy 3 plany żywieniowe, które były odpowiednio modyfikowane (z częstotliwością tygodniową, choć nie było to regułą).
Rozpoczęliśmy od bilansu kalorycznego = 0. No i się zaczęło…

„nie jestem w stanie tyle jeść”. To jest jedno z najczęstszych zdań, jakie słyszę, gdy rozkręcamy metabolizm u Pań. Drugie to, „czy nie da się szybciej?”:P

Trening:
Czy trening jest konieczny, żeby móc redukować tkankę tłuszczową? Nie.
I powiem Wam coś, co może niektórych zaskoczyć – dużo lepsze/szybsze/bardziej spektakularne efekty uzyskuję we współpracy z osobami, które nie trenują nic. Wystarczy plan żywienia z delikatnym deficytem kalorycznym i wprowadzenie 1-2 sesji treningowych. To wszystko…
Ale każdy powinien znaleźć „coś” dla siebie. Nie wyobrażam sobie wysłania 50-telniego gościa z 40% bf, który całe życie spędził za kierownicą, na crossfit. Co innego przygotować go do tego wyzwania.
Dobrze jest zacząć z niskiego pułapu, potem dokładać, zwiększać, wydłużać sesję treningową, co daje stały bodziec. A coraz większy bodziec = szok dla organizmu. W tym przypadku o to nam chodzi.

U Edyty był najpierw trening typu nordic walking, w kolejnym etapie marszobiegi, później biegi, a skończyło się właśnie na crossfit.

Suplementacja:
Tu powinno być „biała plama”. Ale jeśli mamy pisać prawdę, to wprowadziliśmy białko serwatkowe w ramach urozmaicenia posiłków. Tyle…
Często spotykam podejście – „idę po suple za 500zł, kupiłem karnet do kluby i będę redukować”. Serio? Bez planu żywienia?

Motywacja:
Siła jest w Tobie! Płynie z Twojego wnętrza.
Cel był jeden od samego początku. Mieliśmy też „dead line” określony na 16.02.2016. I te dwa czynniki podkręcały motywację.
Były też chwile, gdzie nie było kolorowo, bo brakowało oczekiwanych efektów. Ale takie dni zdarząją się każdemu, bo życie lubi zaskakiwać. Wtedy właśnie wprowadzaliśmy kolejne zmiany, które świetnie się sprawdzały.
Czekałem zawsze na poniedziałek, bo w poniedziałek otrzymywałem raport, w którym najczęściej czytałem:

„U mnie super. Obwody mniejsze, ale oceń sam”.

No to ocenię:

  • Klatka piersiowa – 24cm
  • Pas – 27cm
  • Udo – 19cm

Waga – 20kg mniej. Edyty kręgosłup „lubi to”, a Ty? 😀

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.