Justyna

Kwi 20

To historia Justyny, która zrealizowała swój cel.
Bo jak się czegoś bardzo chce, to na pewno się uda!
Zapraszam.

Zaczęło się na Facebooku: „Dzień dobry. Chciałabym skorzystać z Pana pomocy w zrzuceniu kilogramów, poprawie zdrowia i kondycji. Będę wdzięczna za informację czy istnieje możliwość nawiązania współpracy w ww. zakresie.
Pozdrawiam :)”

Dogadaliśmy szczegóły, wdrożyliśmy plan żywienia, a potem umówiliśmy się na trening.
Początki są zwykle trudne. Pamiętam pierwszy trening Justyny, z którego śmiejemy się do dzisiaj.
Było ciężko… Serio! Potem komentarz:
„Mega bolą mnie nogi. Poruszam nimi siłą woli, nie siłą mięśni”.

Pamiętajcie, nogi to podstawa, nie omijamy 😉

W pracy z ludźmi, uczymy się od siebie nawzajem.
Mam do przekazania kawałek wiedzy, wiadomo. Ale dużo bardziej kręci mnie to, jak dotrzeć do tej osoby, żeby wiedziała:

  • co ma robić/czego nie robić
  • jak i kiedy to robić
  • co osiągnie realizując powyższe punkty

Plan żywienia działał, trening miażdżył system.
Sukcesywnie zwiększaliśmy intensywność ćwiczeń, a efekty przychodziły z tygodnia na tydzień.

7 dni roboty, weryfikacja efektów i kolejne 7 dni pracy.
Posiłek za posiłkiem, dzień po dniu, tydzień po tygodniu i miesiąc za miesiącem…

Pewnie spoglądasz na zdjęcie, widzisz te 15kg i myślisz – chcę tak.
Ale ja widziałem coś więcej – determinację, chęć, siłę woli, konsekwencję, ból.
Wiecie czego nie widziałem nigdy? Zwątpienia.
Nie usłyszałem też słów: „Maciek, to się nie uda”.

Kiedyś zapytałem Justyny, czemu nie chodzi w spódnicy (nie, nie podczas treningu 🙂 ).
Powiedziała mi, że nie lubi wyglądu swoich nóg. Generalnie – temat nie do ruszenia.
Na treningu strój obowiązkowy: top i długie legginsy.

Dalej robiliśmy swoje. Pewnego dnia przyszła do klubu w spódnicy. Myślę – wariatka jakaś, czy co?
Minął jakiś czas, przyszła w szortach na zajęcia rowerowe. Wydawało mi się, że to sen, uszczypnąłem się, ale to się działo naprawdę.
Więc jeśli mówisz mi, że trening to jakieś bezsensowne przerzucanie ciężarów, to grubo się mylisz! Prócz mięśni, trening kształtuje charakter!

Kończąc – jestem bardzo, ale to bardzo zadowolony! Miało być 10 kilogramów, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Także trzeba mierzyć wysoko.
Świetna robota wykonana na kilku płaszczyznach. A wróbelki ćwierkają, że to dopiero początek przygody Justyny w fit-świecie.

Justyna, dziękuję. Ty wiesz za co! 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.